10 lutego 2017

Moja misja, czyli dlaczego piszę bloga?

Przypadek beznadziejny, jak najbardziej autentyczny. 

Uwaga! Tylko dla osób o mocnych nerwach! 

Kilka lat temu urządzałam ogród przy nowo wybudowanym domu, w małym miasteczku. Ale nie o nim jest ta historia tylko o sąsiedniej posesji...

Po sąsiedzku kończono budowę domu w stylu dworkowym. Dom jak dom ale uwagę zwracały drewniane, rzeźbione kolumny, podtrzymujące zadaszenie tarasu. Pamiętam jak pomyślałam, że mogłabym takie mieć. 
Gospodarze: ludzie młodzi, wykształceni, mający dobrą pracę, dysponowali niedużą ale regularną działką. Przyglądałam się tej budowie i w myślach zagospodarowywałam przestrzeń, zastanawiając się czy moje wyobrażenia pokryją się z wizją właścicieli.

Jak się urządzili?

Wprowadzili się, uprzątnęli teren po budowie. Od frontu zrobili ładny podjazd i zasiali trawkę. 
Na razie brzmi normalnie… Ale słuchaj dalej…

Na drewnianych kolumnach zawisł sznurek (!), na którym suszyło się pranie 😬
Czar prysł… Jedyny, wyjątkowy element stracił swój urok. 
Okazało się, że to dopiero początek niezrozumiałych dla mnie decyzji. Bo jak wytłumaczyć sztuczne kwiatki wetknięte pod oknem w przedogródku (razem z „normalnymi”)? Są gorsze niż krasnale ogrodowe! Brr…

Po niedługim czasie pojawił się problem, bo to sąsiedztwo stało się uciążliwe i natychmiast trzeba było się od niego odciąć. Problem stanowił hałas i bałagan na podwórku sąsiada. 
A jaki tam może być bałagan? - pomyślałam - Każdy przecież dba o swoje.

Okazało się, że nie każdy…

Bo sąsiad ma las i pali w piecu drzewem. Całe lato to drzewo dowozi, tnie (hałasując już od rana) i składuje za domem. Wyobraź sobie: wiaty, szopki i inne chybotliwe konstrukcje na drzewo, mające daszki z kawałków blachy, we wszystkich niemal kolorach tęczy (pozbieranych z budów chyba z całej okolicy,) oraz niebieskiej plandeki. Tworzą one literę „L” o bokach ok. 20x15m. Na środku stoi krajzega, obok leżą długie pnie do pocięcia, a z drugiej strony stosy już pociętych, a nie ułożonych w szopkach kawałków. Wszędzie jest pełno trocin
To dobre dla tartaku, a nie dla rekreacyjnej części ogrodu! Gdybym nie zobaczyła – to bym nie uwierzyła!

To jeszcze nie koniec... Trzymaj się, bo może być jeszcze gorzej…

Ci ludzie mają małe dzieci! Te dzieci bawią się pomiędzy kawałkami porozrzucanego drewna! Niech się tylko coś osunie i nieszczęście gotowe. Drzazgi, w tym przypadku, to najłagodniejsze co może je spotkać. Już nawet nie wspomnę, że przydałoby się im miejsce do zabawy, bo kwestia bezpieczeństwa wydaje się priorytetowa.

Zdziwienie budzi fakt…

Cały ten bałagan zaczyna się 5 metrów od tarasu i ciągnie do końca działki. Widzą go gospodarze, bo to główny widok z salonu. Widzą go licznie przychodzący goście, bo są zapraszani na taras (ten ze sznurkiem i widokiem na „tartak”!), gdzie odbywa się grillowanie. Okolica jest słabo zabudowana, więc posesję widzi jak na dłoni każdy przechodzący obok niej człowiek.

Czy im to nie przeszkadza? Bo mi – bardzo!
Uznaję święte prawo własności, uważam że „wolność Tomku w swoim domku”, ale litości(!) ludzie ogarnijcie się!

Nie wiem czy to brak podstawowego poczucia estetyki, brak pomysłu i zdolności uporządkowania przestrzeni, brak takiej potrzeby? Odezwała się we mnie „perfekcyjna pani od ogrodu”. Ale nie chodzi o perfekcję – chodzi o bezpieczeństwo i porządek. Kwestia estetyki jest, w tym przypadku, kwestią dalszą (to tak jak u Maslowa – jeśli nie zostaną zaspokojone podstawowe potrzeby, to nie ma co się piąć w górę piramidy).

Nie rozumiem podejścia tych ludzi. Dziwne jest, że dbają o dom, a o otoczenie już nie. Szkoda, bo źle to o nich świadczy.

Ten przedziwny przypadek uświadomił mi jak wiele jest do zrobienia. Ludzi trzeba: uświadamiać, edukować, nieść „kaganek oświaty”, tłumaczyć prostymi słowami prawdy, zdawałoby się oczywiste. 
Nie zgadzam się na brzydką przestrzeń wokół. Wiem, że ogród można zorganizować tak, żeby był uporządkowany, bezpieczny, funkcjonalny i piękny. Jeśli choć jedna osoba dostrzeże to dzięki mojemu pisaniu, to znaczy, że ma ono sens. A jeśli zechce coś zmienić, to chętnie pokażę jak to zrobić.

Postanowiłam pisać bloga, by w formie lekkiej i przyjemnej pokazać, że:
  •         „myślenie nie boli”,
  •         porządek musi być,
  •         nie trzeba się bać marzeń,
  •         w ogrodzie mogą mieszkać ptaki, motyle,
  •         istnieją inne rośliny niż tylko thuje,
  •         fajnie jest wypić kawę na tarasie otoczonym kwitnącymi, pachnącymi kwiatami,
  •         każdy może znaleźć w ogrodzie swoje miejsce na hobby (można wyjść z książką,             laptopem, z grą, przyjąć gości, zrobić grilla, „wybiegać energię”),
  •         każdy może sam wykreować idealną dla siebie przestrzeń,
  •         pielęgnacja ogrodu nie musi być udręką. 

Chcę:

  •         uwrażliwić na to co jest ładne (estetyczne),
  •         rozbudzić kreatywność,
  •         pokazać dobre przykłady,
  •         dać wskazówki jak odmienić to, co zostało popsute i jak budować, nie niszcząc                 przestrzeni wokół,
  •         odkrywać,
  •         inspirować,
  •         zmieniać sposób postrzegania otoczenia,
  •         promować dobre praktyki i wzory,
  •         wdrażać wysokie standardy sztuki ogrodowej,
  •         przyczyniać się do wzrostu świadomości konsumentów i wzrostu poziomu designu,
  •         wskazywać właściwy kierunek,
  •         być źródłem inspiracji i wiedzy o aktualnych wydarzeniach,
  •         przekazać praktyczną wiedzę,
  •         pokazać jak minimalizować nakłady i niekomfortowe rozwiązania.

Moja misja to pomoc początkującym i wszystkim mającym problem z aranżacją ogrodnikom, w realizacji ich marzeń o niekłopotliwym w pielęgnacji i atrakcyjnym przez cały rok ogrodzie


Aby to ułatwić dzielę się tym co pomysłowe i użyteczne, przekazuję swoją wiedzę w zakresie doboru roślin i ich pielęgnacji, podpowiadam jak kreować funkcjonalne przestrzenie w niebanalnym ogrodzie.

Brzmi to bardzo górnolotnie, a chodzi o zwiększenie liczby zadbanych ogrodów i wskazanie jakie standardy należy zachować by o ogrodzie można było powiedzieć, że jest ładny.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz