31 marca 2017

Dobry plan - czyli jak to robią w Holandii


Zapragnęłam pojechać do Holandii, gdy ujrzałam w internecie pola roślin cebulowych. Kolorowe wstęgi przeplatały się i malowniczo układały pomiędzy siatką kanałów. Poczytałam i odkryłam ogród Keukenhof oraz dowiedziałam się o wiosennej paradzie kwiatów (miejscom tym poświęcone będą kolejne artykuły). Długo się nie namyślałam – musiałam to zobaczyć na własne oczy! 


Holandię zjeździłam wzdłuż i wszerz w kwietniu 2016r. Podczas tej podróży byłam w dużych miastach (Amsterdam, Haga, Rotterdam), w małych miasteczkach nad Morzem Północnym i na wsi (gdzie pierwszy raz w życiu widziałam jak się rodzi jagniątko 👀).

Zdolni planiści


Trzeba pamiętać, że krajobraz Niderlandów uformował człowiek, więc właściwie wszystko jest w nim sztuczne. Stare powiedzenie mówi, że Bóg stworzył świat, a Holandię stworzyli Holendrzy. Byli to widocznie zdolni architekci krajobrazu, bo wszystko pięknie zagrało.

Przyroda


Przyroda jest specyficzna, bo to głównie poldery (czyli – wydarte morzu i osuszone tereny trawiaste, poprzecinane groblami przeciwpowodziowymi i kanałami odprowadzającymi nadmiar wody). Ptaki mają tam istny raj!

Co mnie urzekło w krajobrazie Niderlandów?


Wszędzie panuje ład i harmonia. Zachwycają: malownicze wioski ze zwodzonymi mostami, wiatraki i pola tulipanów, miasteczka portowe i wioski rybackie, gdzie do dziś nosi się tradycyjne stroje ludowe, krowy, pastwiska i spokojność wiejskiego pejzażu. Harmonia i spójność bardzo dobrze wpływały na moje samopoczucie. Czułam się zrelaksowana i wyciszona. Nic nie przeszkadzało mi chłonąć tej cudownej atmosfery.

Jest tam wiele zadbanych, pomysłowo zaprojektowanych parków, skwerów. Normy dotyczące pielęgnacji terenów zieleni są bardzo wyśrubowane, np. jest zakaz stosowania środków chemicznych do zwalczania chwastów.

Nie tacy znowu wyluzowani...


Holendrzy, niby są tacy liberalni, wyzwoleni i na wiele sobie pozwalają, ale w sferze planowania krajobrazu stosują niespotykany rygor. O ich budownictwie można powiedzieć, że jest monotonne i nudne, ja jednak postrzegam je, jako: zadbane i funkcjonalne. Domy są dalekie od kiczu, tandety i … bardzo podobne do siebie. Nie ma mowy o swobodzie architektonicznej. Rygorystyczne przepisy zagospodarowania przestrzennego nie pozostawiają wiele miejsca na indywidualizm. Holendrzy stosują zasadę jednomyślności. Budynki są funkcjonalne, nie ma mowy o zmarnowanej przestrzeni, króluje prostota, nowoczesność i swoisty minimalizm.

Dlaczego o tym piszę?


Bo podoba mi się takie rozwiązanie. Marzę o takim „zniewoleniu” w Polsce. Wiem, że mentalnie to nigdy się nie przyjmie, a szkoda. Już to słyszę:
Mam mieć taki sam dom jak mój sąsiad? A dlaczego elewacja ma być z cegły ? – Wolę tynk? Brązowy dach? – Podoba mi się, ale jakie to ma znaczenie? - Jak chcą mi z góry coś narzucić, to będę się kłócił do upadłego i krzyczał, że ograniczają moją wolność.

A przecież mogłoby być mniej kiczowato… Nie chodzi mi o kopiowanie holenderskiego stylu, a raczej o zastanowienie się nad polskim krajobrazem, powrót do korzeni, do rodzimych gatunków roślin, itp. Pisałam już o tym, że należałoby przywiązywać większą wagę do planu zagospodarowania przestrzennego.

P.S. Jeszcze przykład z mojej niedalekiej okolicy: na jednym podwórku stoją: nowoczesny dom (dachówka grafitowa, parter + poddasze), dom - kostka z lat 50 -tych (dach z blachy płaskiej, srebrnej), stodoła (blacha brązowa) i altanka (pokryta strzechą). 👀 Fantazja ułańska... nie wiem jak to inaczej skomentować

Jeśli masz pomysł jak można skomentować nasze rodzime pomysły - napisz w komentarzu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz