14 lipca 2017

Poznaj 6 zasad, dzięki którym dobierzesz właściwe rośliny do ogrodu



Temat doboru roślin - to temat rzeka (jeśli nie ocean). Zagadnienia nie wyczerpie doktorat ani habilitacja, można pisać i pisać... Jednak postaram się sprostać wyzwaniu i tym samym wystartować z nowym cyklem pytań i odpowiedzi (Q&A).



Niedawno, zamieściłam na stronie ankietę zawierającą 4 pytania o ogrodowe wyzwania :-). Taką samą ankietę proponuję osobom pobierającym prezent w postaci PDF z ćwiczeniami - Zaplanuj swój ogród marzeń. Krok I: Zbadaj potrzeby i możliwości. W podziękowaniu za jej wypełnienie - każdy może zadać swoje pytanie, na które zobowiązałam się odpowiedzieć. Na pytania, które się powtarzają i są ogólne postanowiłam odpowiadać w formie wpisu na stronie, żeby z odpowiedzi mogło skorzystać więcej osób.

I tak na pierwszy ogień idzie Ela i jej pytanie:


Jak dobierać rośliny?


Napiszę Ci Elu jak ja to robię.

Po pierwsze - oceniam potrzeby i możliwości osoby, którą ta rabatka ma cieszyć. Jak to zrobić - wyjaśniam TUTAJ. Potem staram się zwizualizować (wyobrazić sobie) jaki efekt chce ona osiągnąć. Na tym etapie operuję bryłami, kształtami i kolorami. Kiedy już mam zarys koncepcji - dobieram rośliny, które zrealizują wcześniejsze założenia.


Główne cechy, na które zwracam uwagę przy doborze roślin to:


1. Strefa mrozoodporności.

Może ktoś się oburzy, że wymieniam ją na pierwszym miejscu, ale niestety jak się mieszka we wschodniej Polsce, w strefie 6A, to nie każda roślina która się podoba, będzie tą, która przezimuje. A ja nie okrywam roślin na zimę. Nie mam czasu, chęci, ani nie podobają mi się zimowe okrycia (zwłaszcza te z białej włókniny). Dlatego mrozoodporność jest dla mnie priorytetem. Pozwala też znacząco zawęzić wybór roślin. Jednak nie przejmuję się - jest wiele odmian które dają radę w chłodniejszych rejonach. Weźmy takie róże. Gdzie nie spojrzę - wszyscy mówią, że trzeba je okrywać. Moje róże muszą sobie radzić same. W tamtym roku nawet nie zrobiłam im kopczyka. Można? Pewnie, tylko trzeba wybrać odmiany kanadyjskie - przystosowane do jeszcze większych mrozów niż nasze. Ale nie tylko te - wszystkie odmiany ze strefy niższej od Twojej dadzą radę. Dlaczego niższej? Tak dla pewności.

2. Dobór roślin z każdej grupy: drzewa, krzewy, byliny (chyba, że to mała rabatka).

Mając przed oczami wizję rabaty, uzupełniam ją roślinami - zaczynając od drzew (bo są najwyższe), krzewów (bo widać je także zimą) i na końcu - bylin, które we wczesnej fazie projektu - nie są dla mnie aż tak istotne. Uważam, że każda grupa roślin zasługuje na uwzględnienie i jest potrzebna.

Drzewa - często są pomijane przez początkujących ogrodników. A przecież to najbardziej wyrazisty i dominujący element, szkielet rabaty. Problemem wielu ogrodów jest to, że są zupełnie płaskie, bez elementów pionowych (drzew właśnie). Zaburza to proporcje i sprawia, że na działce jest "patelnia". Zacznij zatem od drzew (także iglastych). Ich umiejscowienie zdeterminuje inne nasadzenia, bo pod drzewami wytwarza się swoisty mikroklimat (np. pod brzozą jest bardzo sucho). Zwróć uwagę na docelową wysokość i szerokość korony (jest to istotne w małym ogrodzie), dobierz pasujący pokrój (zwisający, strzelisty, kulisty).

Krzewy. Lubię je bardzo. Mają całą masę zastosowań, kolorów, kształtów. Łączy je to, że zdrewniałe gałązki są widoczne zimą i nie znikają z powierzchni ziemi, tak jak byliny. W pierwszej kolejności określ co ma być ich ozdobą: liście (kolor, kształt), kwiaty (zwróć uwagę na to przez ile czasu kwitną), owoce, czy chcesz aby były zimozielone, czy odsłonięte zimą gałązki mają być ozdobne, itp.

Byliny to wypełniacze. Są kolorowe, budują nastrój i w zasadzie ich dobór jest obarczony najmniejszym błędem. Wystarczy, że będą miały odpowiednie warunki i możesz z nimi eksperymentować, przesadzać do woli. Wydaje się, że są stworzone na początek przygody z ogrodem. Niech Cię to nie zwiedzie, nie bez przyczyny wymieniam je na końcu. Mając małe doświadczenie w aranżacji ogrodu bardzo łatwo popaść w nieład, brak stylu, chaos wywołany właśnie przez byliny. Nieumiejętnie zastosowane wcale nie dodają uroku, a wręcz zniechęcają do dbania o ogród, bo są bardzo czasochłonne. Musisz zdawać sobie z tego sprawę, że w znakomitych angielskich ogrodach, znanych właśnie z rabat bylinowych, zatrudnionych są rzesze ogrodników. O ile nie masz własnego ogrodnika i nie chcesz całego wolnego czasu spędzać pielęgnując rośliny - do bylin podejdź z rozwagą. Pamiętaj też, że lepiej wyglądają posadzone w grupach po kilka, kilkanaście sztuk. Tworzą wtedy barwną plamę i wrażenie ładu. Niech Cię nie zniechęci to co piszę. Byliny powinny się w ogrodzie znaleźć, zwłaszcza w młodym. Zanim urosną drzewa i krzewy - to właśnie one wypełnią rabaty, ukwiecą je, zwabią motyle i rozsieją zapach.

3. Wygląd roślin w różnych porach roku.

Zwykle kojarzymy wygląd rośliny jaki przyjmuje w porze roku, gdy jest najbardziej ozdobna. I tak, myśląc - forsycja, widzisz wiosenny krzew, oblepiony żółtymi kwiatuszkami; lilak - czujesz zniewalający zapach fioletowych chmurek, tulipany - różnokolorowe, wiosenne, radosne wyznaczniki końca zimy. Z kolei lato to: róże, liliowce, lawendy, powojniki. Jesienią swe ogniste kolory prezentuje winobluszcz, złoci się miłorząb, a trawy szumią na wietrze. Derenie przykuwają uwagę zimą. Widzisz to? Czujesz?

A jak wyglądają te rośliny w pozostałych porach roku? Ich okres świetności nie trwa przecież cały czas. Jedne przekwitają, robią się zwykłymi zielonymi krzakami i ustępują miejsca kolejnym pięknościom. W naturze to właśnie jest wspaniałe, że nie ma stagnacji, nie ma nudy, wszystko się zmienia. No nie, jest wyjątek - jak ktoś ma tylko iglaki, to ma ciągle zielono. Kropka. Niby zieleń uspokaja, ale chyba bym zwariowała bez choćby odrobiny koloru.

Czyli jaka powinna być rabata? Atrakcyjna przez cały rok - żeby było na czym oko zawiesić. No dobrze, ale nie każdy ma tyle miejsca żeby pomieścić wszystko co mu się zamarzy. W takim przypadku należy dobrać rośliny, które będą atrakcyjne przez większą część roku. Jak to zrobić? Zwróć uwagę na kolor liści. O ile kwiaty mogą występować w określonym czasie, to kolorowe liście - zdobią od wiosny do jesieni (tutaj mała uwaga - rośliny zaczynają wegetację w różnym czasie, niektóre wypuszczają pierwsze liście dopiero pod koniec maja - trzeba to też mieć na uwadze). Kształt, wielkość i faktura liści. Skomponowanie obok siebie, na zasadzie kontrastu liści dużych i drobniutkich, pomarszczonych i gładkich, okrągłych i podłużnych - jest ozdobne same w sobie. Tak samo łączenie różnych pokrojów roślin: zwisających, kulistych, płożących, stożkowatych - urozmaica i upiększa. A co zimą? Zimą, na tle śniegu doskonale widać kolory. Niektóre iglaki właśnie na zimę przebarwiają się na złoto (podczas gdy przez resztę roku są zielone i niepozorne), np. sosna górska 'Winter Gold'. Czy zostają zatem tylko iglaki? Ależ skąd. Jest spora grupa roślin zimozielonych, które jednak często są mało odporne na mróz, np. rododendrony. Ale wiesz co? Jak wybierzesz te wychodowane w krajach skandynawskich, to wytrzymają i -40 stopni. Są też rośliny, które po opadnięciu liści odsłaniają powykręcane lub kolorowe gałązki, i takie które czerwieniącymi się owocami przywabiają ptaki. Mało tego - niektóre rośliny kwitną właśnie zimą (np. oczary, ciemierniki).

4. Dobór roślin do warunków glebowych, wodnych i nasłonecznienia.

To jest tak oczywista oczywistość, że pomyślałam o niej dopiero w czwartej kolejności. Wiedząc jaką masz glebę (jej strukturę i pH) możesz - zmieniać ją, dostosowując do roślin jakie chcesz mieć, ale znacznie prościej i szybciej będzie dopasować rośliny do gleby. To chyba nie wymaga tłumaczenia.
Co ja preferuję? Wolę gdy rośliny rosną same, bez zbytniej mojej pomocy, w warunkach dla siebie naturalnych. Ale gdy zależy mi na konkretnym okazie, to nie mam problemu. Idę do sklepu, kupuję odpowiednią ziemię w worku, nawóz do roślin kwasolubnych albo dolomit do zobojętnienia gleby i działam. Glinę rozluźniam piachem; piach wzbogacam kompostem i też rośnie. Ważne jest tylko żeby wymagania roślin znać przed wkopaniem ich w glebę - by ją ewentualnie dostosować.

Jeśli chodzi o nasłonecznienie, to rośliny również mają różne preferencje. Wynika to z ich naturalnego środowiska życia. Jeśli pochodzą z podszycia leśnego, to będą wolały cień, jeśli z terenów otwartych - słońce.

Co się stanie gdy posadzisz je niezgodnie z ich upodobaniami glebowymi czy słonecznymi?
Będą gorzej rosły, kwitły, owocowały, słońce może im popalić liście, a cień sprawi, że się nie wybarwią. Ale powinny przeżyć. Będą karłowe, byle jakie - ale złe warunki ich nie zabiją (nie powinny).

A co z nawadnianiem? No, tu jest gorzej. Nadmiar wody albo jej brak uśmiercił już niejeden okaz. Dotyczy to głównie roślin w donicach, które łatwo przesuszyć albo przelać (koniecznie pamiętaj o dziurkach w dnie). Miejsce niesprzyjające znajduje się też pod szerokim okapem dachu, gdzie nie dolatuje deszcz oraz pod rozłożystymi drzewami. Dobrze znać warunki wodne na swojej działce. Gołym okiem widać gdzie po ulewie stoi woda, a gdzie przelatuje przez piach. O ile masz zamiar podlewać rośliny - nie stanowi to problemu. Jeśli chcesz tą kwestię zostawić naturze (czyli - jak spadnie deszcz, to będą podlane), to jest całkiem sporo roślin, które nie potrzebują dużo wilgoci (w razie wątpliwości - patrz na ich pochodzenie).

5. Odporność na choroby.

Jest kilka chorób i szkodników przypisanych do konkretnych gatunków, np. szrotówek kasztanowcowiaczek, który niszczy kasztanowce. Łatwiej takich roślin po prostu nie stosować. Szczególnie jest to ważne przy drzewach i krzewach owocowych, np. przy agreście zwróć uwagę, żeby odmiana była odporna na amerykańskiego mączniaka agrestu, winorośl odporna na choroby grzybowe, a wiśnia - na drobną plamistość liści drzew pestkowych. Nie po to chcesz mieć swoje własne owoce, żeby je pryskać chemią.

Niektórych szkodników i tak nie unikniesz - u mnie jest w tym roku inwazja mszyc. Żadne ekologiczne opryski nie pomogły. A że owoce już są albo dojrzewają - to muszą sobie radzić same. Zaobserwowałam sporo biedronek, ale coś im nie idzie ta walka, więc zakładam rękawice i maltretuję końcówki pędów, rozgniatając w palcach te małe szkodniki. Fuj.

6. Inwazyjność

Kolejna kwestia przy doborze roślin to ich ekspansywność. O ile na wydmach nadmorskich z premedytacją sadzona jest szybko rozrastająca się trawa, tak w małym ogródku można mieć z nią spory kłopot. Z tego samego powodu nie polecam sumaka octowca i róży pomarszczonej. Oczywiście ze wszystkimi odrostami korzeniowymi można sobie poradzić - wykopywać, wycinać, ale po co jak można uniknąć kłopotu. Można kombinować z zabezpieczaniem korzeni, ale nie jest to rozwiązanie w pełni skuteczne.

Coś mi się wydaje, że ten wpis jest mało motywujący do zmierzenia się z doborem roślin. Nie chcę Cię zostawiać w tak niekomfortowej sytuacji, nie wzbudziwszy chociaż iskry nadziei na rozwiązanie tego problemu. Otóż jest taka książka, którą serdecznie polecam, a która opisuje rośliny pod kątem przedstawionych wyżej zagadnień. Może nie odpowie na wszystkie dylematy, ale da bazę, podstawę do poszukiwań roślin. Jest to Katalog roślin drzewa, krzewy byliny polecane przez Związek Szkółkarzy Polskich. Pisałam już kiedyś o tej książce, ale muszą zaktualizować wpis, bo jestem już szczęśliwą posiadaczką jej nowszego wydania.

Gdybym miała mój wywód zamknąć w jednym zdaniu, to napisałabym - wybieraj rośliny mało kłopotliwe.

Mam nadzieję Elu, że odpowiedziałam na Twoje pytanie. Jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy i może się przydać innym początkującym ogrodnikom, będzie mi miło, gdy go udostępnisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz